Oceń wpis
   

BUMAR się restrukturyzuje !!!

6 września br ropoczyna się kolejny, XVIII Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach. Przy tej okazji zawsze pojawia się pytanie jak się miewa nasz zbrojeniowy „gigant” – BUMAR. Ta sama myśl pojawia się w głowach ministrów odpowiedzialnych za przemysł obronny, jak również władz samej spółki. Powiedzmy szczerze nie ma żadnych optymistycznych wieści. A jeśli ich nie ma to trzeba je stworzyć. Tak też odbieram rewelacje medialne (?) na temat głębokiej restrukturyzacji BUMAR-u. Te informacje są o tyle groteskowe, że już kilka lat mówi się w Bumarze o głębokiej restrukturyzacji, ale brakuje odwagi, może też umiejętności, aby ją przeprowadzić. Po kilku chudych latach funkcjonowania spółki należałoby spodziewać się bardziej optymistycznych informacji (podpisanie jakiegoś sporego kontraktu na eksport czy podpisanie wieloletniego programu na dostawę sprzętu dla MON). Zamiast tego dowiadujemy się, że będą redukcje zatrudnienia i połączenia spółek w ramach poszczególnych profili produkcji. Tego typu pomysły to dobre dla studenta ostatnich lat uczelni ekonomicznej, a nie grupy menedżerów, którzy biorą po ok. 20 tys. zł pensji miesięcznie. Oczywiście sytuacja w BUMARZE nie jest zasługą jedynie słabego zarządu powołanego przez rząd PO, ale również braku gospodarza na linii Ministerstwo Obrony, Gospodarki i Skarbu. Minister Obrony w pierwszej kolejności dba o swoje zakłady remontowe, które kosztują drogo i nie oferują niczego szczególnego, ale są „na garnuszku” MON. Minister Gospodarki nic nie musi dokąd nie trzeba zmieniać rządowej strategii dla całego sektora. Minister Skarbu martwi się jedynie o ład korporacyjny i dokąd BUMAR nie przynosi strat nie trzeba się nim zajmować poza obsadzeniem Rady Nadzorczej, tymi którzy jeszcze nie mają innego zajęcia. To jest właśnie przykład absurdu w polskim wydaniu – każdy minister porusza się w tej dziedzinie zgodnie z przepisami, tyle tylko, że nieuchronnie prowadzi to do katastrofy.  Za kilka lat spółka BUMAR będzie warta tyle co nieruchomości i złom, ale o tym nikt już nie będzie pamiętać, że można było tego uniknąć.

Jeśli wczytać się w przyjętą przez rząd w 2007 r. tzw. Strategię dla przemysłu obronnego, która nadal obowiązuje, są tam jasno zarysowane wskazówki co należy zrobić z tą branżą. W obecnej sytuacji zbrojeniówce potrzebnych jest kilka rzeczy. Zewnętrzne rynki zbytu (eksport) ponieważ zamówienia krajowe nie pozwalają na pokrycie kosztów stałych przedsiębiorstw tak aby produkty były konkurencyjne cenowo. Po drugie potrzebna jest dobra współpraca z polskim wojskiem po to aby był to podstawowy odbiorca produkcji pozwalający na pokrycie stałych kosztów zakładów. Polskie Wojsko powinno umożliwić testowanie produkowanego sprzętu i modernizowania go, aby był  bardziej funkcjonalny. Trudno sobie wyobrażać, że BUMAR sprzedaje uzbrojenie, którego nie używa rodzima armia. Po trzecie potrzebne są nowoczesne technologie, bo z postsowieckimi technologiach nie jesteśmy atrakcyjni dla azjatyckich i afrykańskich armii. Do tego dochodzi tzw. know-how, bo nie wystarczy wstawić do zakładów zbrojeniowych nowoczesne maszyny, sztuką jest wdrożyć maksymalnie efektywną produkcję pozwalającą na konkurencyjne ceny zbytu. 

Od lat udało się zdobyć żadnych poważniejszych kontraktów eksportowych, które wzmocniłyby  finansowo poszczególne firmy grupy. Dla porządku warto przypomnieć, że przychody ze słynnego kontraktu malajskie (czołgi), nie pokryły nawet kosztów produkcji, ale ładnie wyglądały w słupkach sprawozdań finansowych. Obecne relacje BUMAR-u z MON-nem nigdy nie były tak złe, na co wpływa brak  wzajemnego zrozumienia swoich potrzeb, głębokie cięcia budżetu MON i specyfika osobowości panów Klicha i Nowaka. MON potrzebuje sprzętu który jest niezawodny w walce, bo skończyły się czasy zakupów do magazynów i bez znaczenia była niezawodność i nowoczesność. Do tego dochodzi konkurencyjna (czytaj niższa) cena w stosunku do ofert z zagranicy. Często okazuje się, ze cena polskiego produktu jest wyższa niż import. BUMAR potrzebuje wieloletnich programów zaopatrzenia polskiej armii, tak aby wiedzieć w którym roku i jakie ilości sprzętu należy wyprodukować, jakie podjąć programy badawcze produktów potrzebnych w przyszłości wojsku, jakie licencje zakupić aby produkować w Polsce potrzebny sprzęt. Ważna jest tu gwarancja, że wojsko będzie miało na to środki finansowe.

Od dwóch lat słychać ze strony prezesa Nowaka jedynie hasła restrukturyzacja, konsolidacja itp. W praktyce oznacza to sytuację w której każdy kontrakt pozyskany bezpośrednio przez spółkę produkcyjną jest obłożony „haraczem” na rzecz centrali. Prezes Nowak dużo też mówi o pożyczkach i poręczeniach jakich udziela BUMAR sp. z o.o. spółkom zależnym, nie mówi tylko na jakich warunkach (jaki oprocentowanie, jakie zabezpieczenia), bo nikt nie da wiary, że to działalność non profit. Są jedynie dwa konkretne efekty dwuletniej reformy w Bumarze. Pierwsza to decyzja o likwidacji PZL Wola co należało zrobić od dawna. Druga to ostateczne przejęcie PIT, a więc pozbycie się zewnętrznego konkurenta dla RADWAR-u. Nie dało to żadnej wartości dodanej, a teraz się dowiadujemy, że te zakłady będą objęte najgłębszymi redukcjami zatrudnienia. Wielką klapą okazał się, jak na razie, pomysł zbudowania pionu badawczo-rozwojowego tak z powodu braku zgłoszeń zapotrzebowania na konkretny sprzęt ze strony armii (zawsze łatwiej coś zamówić znienacka niż przewidzieć potrzeby na 2-3 lata wcześniej i dać szansę pozyskania technologii przez polski przemysł), jak również braku rezerw finansowych, które mogłyby być zainwestowane w tego typu działalność. Przy tym warto wspomnieć o zapowiedziach rządu, że nie ma konieczności przeznaczania 1.95% PKB na modernizację armii, co dodatkowo osłabia nadzieję na składanie zamówień w firmach polskiego przemysłu obronnego.

Przyszłość BUMARU to możliwe dwa kierunki. Pierwszy to, że MON „zmądrzeje” i uzna za słuszne złożenie zamówień w ramach wieloletniego planu w BUMARZE zapewniając mu płynność finansową. Ideałem by było, żeby określił potrzebny w przyszłości nowego wyposażenia i dał nadzieję, że kupi takie produkty jeśli będą porównywalne z konkurencją światową. Drugi scenariusz jest bardziej realistyczny znając przewidywalność urzędników z MON i Sztabu Generalnego to stworzenie z BUMARU zarządcy aktywami Skarbu Państwa w spółkach zbrojeniowych, w których udziały posiadają największe koncerny zbrojeniowe na świecie. Dzięki temu polskie firmy zyskałyby know-how, nowoczesne technologie, szanse na zbyt produktów na rynkach światowych pod znanymi markami. W tym rozwiązaniu trzeba jednocześnie w ustawie dotyczącej obronności zapisać, że w sytuacji wojny zamówienia dla polskiej armii mają pierwszeństwo.

To co dzieje się od kilku lat w BUMARZE to przysłowiowe mieszanie herbaty, przy czym herbata nie robi się słodsza od samego mieszania. Trzeba dosypać cukru, tylko nikt go nie chce wyjąć z szafki. Osobiście obawiam się najgorszego scenariusza dla BUMAR-u  – wieloletniego prężenia muskułów i czarowania przez zarząd spółki o tym, że będzie dobrze, ale w przyszłości. Powoli będą sprzedawane poszczególne spółki i nieruchomości, będą zwalniani kolejni pracownicy, będą zamykane poszczególne zakłady, ale nikt nie zdecyduje się na szybkie i ożywcze decyzje. Jedno jest pewne – ostatni z pokładu zejdą państwo z budynku na Jana Pawła II (siedziba BUMAR sp. z o.o.) w poczuciu dobrze wykonanej restrukturyzacji, konsolidacji itp.

2010-09-05 16:28
Ogólne BUMAR, MSPO Komentarze (27)