Oceń wpis
   

 Janusz,

 
Dziękuję za zaproszenie do Platformy Obywatelskiej, ale nie skorzystam. Uważam bowiem, że PO nie jest partią liberalną gospodarczo i choć trudno w to uwierzyć, ale lepiej się czuję ze swoimi poglądami w Prawie i Sprawiedliwości. Reakcja władz PiS na moje  krytyczne uwagi  pokazuje, że wbrew temu co niektórzy sądzą u nas można mieć inne zdanie. Z tego co ostatnio obserwowałem, Ty nie masz takiego komfortu, choć szczerze Ci tego życzę.
 
Mam świadomość, że wielu Polaków jest rozczarowanych PiSem, ale również Platforma nie spełnia ich oczekiwań, więc przechodzenie z jednej partii do drugiej, której jedynym atutem jest uśmiech na twarzy i „gibkie ciało”, nie miałoby sensu i pokazywało, że jestem niewiarygodnym politykiem.
Zasadniczym problemem, jest fakt, iż będąc liberałem gospodarczym widzę w Platformie Obywatelskiej jedynie deklaracje dotyczące wolnego rynku. Jednak czyny, jak też efekty działań rządu, wypadają blado nawet w porównaniu z latami rządów PiS.
 
Słabo Wam idzie prywatyzacja. Sprzedajecie firmy państwowe firmom państwowym jak np. akcje PKO kupowane przez BGK albo sprzedajecie kopalnie emerytom (OFE kupiły LW Bogdanka). Wielkim zaniechaniem Twojego rządu było doprowadzenie do upadłości stoczni zamiast prywatyzacji tylko dlatego, że min. Grad miał swojego upragnionego kontrahenta, który okazał się mało wiarygodny. Śmialiście się z naszych nominacji w zarządach spółek państwowych, a sami zatrudniacie byłych cenzorów z PRL czy działaczy partyjnych.
 
Wielu polskich przedsiębiorców namówiliście na to by oddali głos na PO w nadziei, że już nigdy urzędnik nie będzie panem i władcą dla setek tysięcy firm. Dziś nadal, przysłowiowy piekarz z Legnicy ukarany za rozdawanie chleba biednym, nie jest nawet wyrzutem sumienia dla tych co łatwo obiecywali, poprawę losu właścicieli małych, rodzinnych firm. Jedyną poważną próbą zmian prawa dla przedsiębiorców podjęła sejmowa komisja „Przyjazne Państwo”, ale Twoi koledzy zasiadający w rządzie zrobili wiele abyś, Broń Boże, nie został ojcem sukcesu. Jedynym „efektem” tych wysiłków jest jedno okienko, które faktycznie jest co najmniej trzema okienkami.
To, co dzieje się w polskiej armii woła o pomstę do nieba. Minister Klich nie dość, że dał się owinąć wokół palca generałom, to reformy w armii ograniczył do przenoszenia niektórych jednostek wojskowych z miasta do miasta. Oddzielnym problemem jest przyszłość polskiego przemysłu zbrojeniowego. Brak jakichkolwiek decyzji np. o co najmniej częściowej prywatyzacji czy wieloletnich zamówień uzbrojenia skazuje ten sektor na powolną śmierć.
 
Potężnym rozczarowaniem jest postawa PO wobec reformy emerytur rolniczych, o których tak łatwo przychodziło wam mówić kiedy byliście w opozycji. Dziś, kiedy władza w Waszych rękach, poruszacie się, w tej sferze, jak byście założyli ołowiane buty.
To co robi rząd w dziedzinie rynku gazu ziemnego dalekie jest od wolnego rynku, a konserwowanie na kolejne 15 lat monopolu Gazpromu zakrawa o głupotę albo zdradę państwa. Żadne z tych podejrzeń nie wystawia dobrego świadectwa rządowi PO.
 
Powołana wczoraj przez premiera Rada Gospodarcza, również jest dziwolągiem. Jeśli premier Tusk naprawdę chce wiedzieć czego potrzeba polskim przedsiębiorcom, aby mogli się swobodnie rozwijać, to wystarczy że spotka się z Tobą. Ty dzięki pracy komisji „Przyjazne Państwo” wiesz dobrze które przepisy stanowią podstawową barierę w działalności gospodarczej. Po co to całe zamieszanie? Chyba aby tylko pokazać, że nie tylko prezydent ma swoich ekspertów. Mnożenie niepotrzebnych bytów w strukturach rządowych niewiele ma wspólnego z liberalizmem i sprawnym zarządzaniem państwem. Zastanawiam się co w tej sytuacji będzie miał do roboty minister gospodarki?
Obaj wiemy bardzo dobrze, jak wielkim problemem w Polsce są bariery biurokratyczne kiedy chce się zbudować dom. Do dzisiaj Prawo budowlane, pomimo wielu zapowiedzi czy prób, także Twoich, jest potężną przeszkodą dla polskiego budownictwa. 
 
Obiecywaliście, że PO sobie lepiej poradzi z wydatkowaniem unijnych pieniędzy. Jak pokazało życie nie potraficie sobie z tym poradzić. O tym świadczą krytyczne uwagi, które posypały się nie tylko ze strony opozycji, ale również z raportów takich organizacji jak BCC, które trudno podejrzewać o przychylność wobec PiS. Jedyne co proponujecie przedsiębiorcom, to stanie w kolejkach po nocy przed urzędami.
 
Wszystko, co robi rząd w ramach reformy służby zdrowia, dzieje się z krzywdą dla pacjenta i brakiem jakiekolwiek logiki. Dziwią mnie również, tak niezdarne próby, choćby częściowej, prywatyzacji służby zdrowia, prowadzonej tak, aby czasem nie wyszła i żeby można było zwalić całą winę na opozycję.
 
Wiem, że jednym z tłumaczeń PO, dlaczego nie dzieje się tak, jak zapowiadaliście przed wyborami, jest kryzys gospodarczy. Warto jednak przypomnieć, że Twój rząd błogo bujał się w hamaku przez ponad rok nie podejmując żadnych działań reformatorskich i myśląc, że „bycie fajnym” wystarczy.
Panie Pośle Januszu,
 
Mam nadzieję, że sam rozumiesz, że ja, widząc tyle negatywnych rzeczy nie mógłbym być solidnym politykiem Platformy Obywatelskiej. PO mając, nieznane w historii III RP poparcie społeczne, nie potrafi zdobyć się na odwagę, aby dokonać rzeczy wielkich potrzebnych naszemu krajowi . Nawet jeżeli widzę wady w tym co dzieje się w mojej partii to dalej jest moja i zrobię wszystko, aby PiS stał się partią o minimalnych emocjach i maksymalnej ilości konkretnych propozycji. 
Życzę Ci, aby PO stała się prawdziwą partią wolnorynkową bo w innym przypadku… to Ty, prawdziwy liberał, będziesz musiał sobie poszukać nowej partii.
 
Z wyrazami szacunku, 
Trzymaj się,
Paweł Poncyljusz
 
2010-03-10 17:42
Polityka pis, po, palikot, poncyljusz Komentarze (11)
 Oceń wpis
   
Minęło 100 dni rządu Jarosława Kaczyńskiego. Opozycja atakuje PiS, że blado wypada posumowanie tego czasu. Faktycznie trudno pochwalić się fajerwerkami, ale przecież finalizowano wiele wcześniej rozpoczętych spraw. Likwidacja WSI, powołanie CBA, porządki w policji, wymiarze sprawiedliwości. Mamy uproszczenia w regulacjach zamówień publicznych, mamy rozszerzenie stref ekonomicznych, ustawę o rozwoju regionalnym, ustawę o biopaliwach. Mamy projekt budżetu na 2007, wraz z nim korektę podatków od osób fizycznych (zwiększenie kwoty wolnej od podatku, odmrożenie progów podatkowych, ulga prorodzinna).

Sporo, ale chciałoby się więcej. Krytyków „100 dni” nie zastanowił czas jaki jest potrzebny, aby dany pomysł stał się prawem. Policzmy. Załóżmy, że konkretny pomysł rodzi się z dniem objęcia funkcji rządowej. Napisanie ustawy i uzgodnienie jej w swoim resorcie zabiera 2 miesiące (bardzo optymistycznie, jeśli nikt wewnątrz nie sabotuje i nie przeszkadza), następny miesiąc uzgodnienia międzyresortowe, o ile Ministerstwo Finansów nie musi znaleźć dodatkowych funduszy w budżecie. Następnie zatwierdzenie przez Komitet Stały Rady Ministrów i Radę Ministrów i dokument trafia do Sejmu po miesiącu i otrzymuje rangę „druku sejmowego”. Prace w Sejmie to co najmniej 4 miesiące, o ile jest wola marszałka i przewodniczącego komisji. Następny miesiąc to prace w Senacie. Dwa tygodnie do miesiąca to rozpatrzenie poprawek Senatu. Podpis Prezydenta to znów dwa tygodnie, czasem miesiąc. Łącznie czas jaki potrzebny jest na wprowadzenie w życie ustawy to 10 -11 miesięcy. Jeśli skorzystamy ze słynnej szuflady „premiera z Krakowa” to może skrócimy ten okres do 9-10 miesięcy. Nadal jest to trzy razy dłużej niż symboliczne 100 dni.

Sam przez wiele lat wybrzydzałem nad rządzącymi, że nie tak, nie w ten sposób, że za wolno lub nie z tymi ludźmi. Chociaż osobiście nie mam problemu z podejmowaniem decyzji to teraz od drugiej strony widzę jak rządzenie może być trudne w ściganiu się z czasem. Często obiektywne przyczyny nie pozwalają podejmować konkretnych działań czy decyzji tak szybko jakby się chciało. Część krytyków obecnego rządu kojarzy mi się z kanapowymi kibicami z dużym brzuchem, którzy pokrzykując przed telewizorem z puszką piwa w ręku udzielają pouczeń piłkarzom jak mają grać.

2006-11-06 14:10
Polityka kaczyński, rząd, pis, 100 dni Komentarze (9)